Piszą o naszej szkole na Świecie!Artykuł w brytyjskiej prasie autorstwa Aleksandry Podhorodeckiej – Prezesa Macierzy Polskiej w Wielkiej Brytanii.
Przez pierwsze lata organizowali życie prywatne, szukali pracy, mieszkania, ośrodka duszpasterskiego, szkoły dla dzieci. Dopiero po paru latach, kiedy najistotniejsze potrzeby zostały zaspokojone zaczęli rozglądać się za czymś głębszym; czymś, co by ich dzieciom pomogło w zachowaniu języka polskiego a im dało szansę rozwoju na płaszczyźnie polskiej. I tak skierowali myśli ku zakładaniu polskich szkὀł sobotnich. I stąd znaleźli się na konferencji na uniwersytecie.Wszyscy z dużym zainteresowaniem śledzili wypowiedzi wszystkich prelegentὀw po kolei. Większość usłyszanych informacji była dla nich całkiem nowa, ciekawa, stawiała przed nimi ekscytujące wyzwania. Z rozmὀw jakie miałam okazję z nimi zamienić w atmosferze bardziej towarzyskiej oraz słuchając pytań zadawanych podczas bardzo ożywionej dyskusji poprzedzającej zakończenie konferencji wynikało, iż mają oni ogromne, entuzjastyczne chęci, ale raczej nie wiedzą jak je wprowadzić w czyn. Byli jednak też i przedstawiciele szkὀł sobotnich, ktὀre już od paru lat prowadzą swoją działalność, uporali się z pierwszymi trudnościami i dzisiaj pracują już całą parą, świadomi, iż to co robią jest potrzebne, skuteczne i radosne. I tu muszę wymienić szkołę SEN prowadzoną przez Stowarzyszenie Edukacyjne Nauczycieli, gdyż miałam okazję poznać ich bliżej, poprzez osobisty kontakt i dłuższe rozmowy z dyrektorem szkoły Tomaszem Bastkowskim, prezesem zarządu Stowarzyszenia Tomaszem Kostienko i managerem projektὀw Agnieszką Matys. Odniosłam wrażenie, że szkoła ta świetnie podchodzi do zadań postawiony przez organizację założycielską SEN i może służyć przykładem dla wszystkich nowopowstających placὀwek oświatowych. Szkoła obrała sobie za motto myśl Alberta Einsteina: „Nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposὀb aby uczniowie uważali ją za dar, a nie za ciężki obowiązek” i systematycznie myśl tą wprowadza w życie.
Szkoła rozpoczęła swoją działalność parę lat temu przy polskiej parafii w Dublinie. Wspὀłpraca okazała się jednak dość trudna i na wiosnę 2010 roku założono Stowarzyszenie, ktὀre miało stać się opiekunem nowo powstałej placὀwki edukacyjnej. Weszli w porozumienie z lokalną szkołą irlandzką/muzułmańską i wynajmują w niej dwa budynki szkolne – dla podstawὀwki i szkoły średniej. Początki nie były łatwe, zaczynali przecież praktycznie biorąc od nowa. Spotkania grupy założycielskiej odbywały się w prywatnych mieszkaniach. Młodzi zapaleńcy poświęcali nowej szkole każdą wolną chwilę i życie ich prywatne, społeczne, towarzyskie obracało się wokὀł interesὀw nowej placὀwki. Twὀrczy ten wysiłek i osiemnaście miesięcy intensywnej pracy przyniosły oczekiwany skutek. Dziś szkoła liczy 300+ dzieci, ma 35 osὀb personelu szkolnego. Spełnia wszelkie wymagania władz irlandzkich; dzieci mają profesjonalną opiekę zawodowych nauczycieli. Program nauczania oparty jest na podstawie programowej przygotowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w Polsce. Dyrekcja weszła w umowę z księgarnią w Poznaniu, ktὀra dostarcza im potrzebne do nauki książki i podręczniki. Dzieci są na terenie szkoły od 9 rano do 16.30 w sobotę. Formalne lekcje języka polskiego, historii czy geografii kończą się o godzinie 15.00. Pozostałe pὀłtora godziny to czas na dodatkowe zajęcia: religia, plastyka, muzyka, sport, zbiὀrki harcerskie, lekcje angielskiego czy hiszpańskiego.
Funkcjonuje szczep harcerski – gromada zuchὀw i drużyna harcerska – obecnie związany ze skautingiem irlandzkim, gdyż nie ma w Irlandii jednostek polskich. Podczas poranka szkolnego są rὀwnież zajęcia dla rodzicὀw – nauka języka hiszpańskiego i angielskiego. Rodzina płaci m.w. E20 tygodniowo za pierwsze dziecko – za kolejne dzieci jest poważna zniżka – ale dzieci z radością chodzą w sobotę do szkoły. Szkoła jest bowiem nie tylko miejscem nauki ale rὀwnież miejscem zabawy, sportu, przyjaźni. Tworzą polską wspὀlnotę, ktὀrej ciągle im brak w irlandzkiej szkole. Nauczyciele są na normalnym pay roll, płacą National Insurance Contributions, ale mają dzięki temu zapewnione urlopy macierzyńskie, chorobowe, opiekę gdyby zaistniał wypadek w pracy. Dzieci uczestniczą w międzyszkolnych konkursach – w ostatnim blisko 800 osὀb zebrało się na finał Olympiady. Finaliści uczestniczyli potem w krajowej Olympiadzie międzyszkolnej. Szkoła nawiązała ostatnio kontakt z liceum w Mośnie, ktὀre zgodziło się umożliwić absolwentom szkoły SEN zdawanie polskiej matury w kraju.
Pracy administracyjnej jest masę, ale szkoła daje sobie z tym radę, gdyż z nowym rokiem podjęto decyzję o zaangażowaniu płatnego pracownika, ktὀry będzie wyręczać dyrektora i personel nauczycielski w mrὀwczej pracy administracyjnej. I było to chyba posunięcie rewelacyjne. Agnieszka Matys pracuje na pełnym etacie: prowadzi rejestrację uczni, księgowość, pay roll, pilnuje aby wszystkie wymogi państwowe były spełniane i wypełnia wnioski do ‘Wspὀłnoty Polskiej’, do Ambasady RP w Dublinie, do Fundacji Edukacja dla Demokracji na konkretne projekty szkolne: wycieczki szkolne, wymiana uczniὀw, angażowanie logopedὀw, wspὀłpracę z psychologiem. Polskie dzieci, wyrwane z rodzinnego, znanego im środowiska w kraju i rzucone trochę na pastwę losu do szkὀł irlandzkich (czytaj angielskich, amerykańskich, szwedskich) coraz częściej potrzebują fachowej pomocy logopedy czy psychologa i dobrze, że szkoła w Dublinie potrzebę tą dostrzega i wychodzi tym problemom naprzeciw.Bardzo zaimponowało mi profesjonalne podejście dyrekcji, ktὀra robi wszystko co się da aby związać dzieci z polskością, zachować ich język i wiedzę o Polsce. I chwała im za to. Myślę, że nowopowstające szkoły – a rodzi się ich coraz więcej – mają wspaniały model do naśladowania.


