To naprawdę było coś – cztery dni zabawy, dyskusji, koncertów, które przypomniały mi,
dlaczego jestem dumny ze swojej polonijności!
Na Campie pojawiła się cała nasza gromada z Polskiej Szkoły SEN.
Byli tam nasi nauczyciele (ci aktualni i ci przyszli), dawni uczniowie oraz oczywiście Pani Dyrektor Aneta Zawacka-Uveges i Pani Wicedyrektor Weronika Butrym-Nikadon. Musieliśmy być jedną z największych grup tego wydarzenia.
Mam nadzieję, że z biegiem lat, gdy nasi uczniowie będą kończyć szkołę, będzie nas tam coraz więcej
Ugoszczono nas na kampusie SGGW w Ursynowie, gdzie poczuliśmy się jak w domu,
ponieważ nie musieliśmy daleko szukać Sklepiku (Żabki). Od akademików mogliśmy się
wiele nauczyć, ponieważ na recepcji oddawaliśmy klucze około 10 razy dziennie (ale znając życie, osobom na dyżurze by się to nie spodobało).
A teraz przejdźmy do części głównej, czyli debat, paneli (i siatkówki).
Mieliśmy szeroki wybór tematów, n.p. promowanie Polski w mediach społecznościowych,
sztuka, język polski, studia w Polsce, zakładanie firm i polityka. Nie można zapomnieć o głównej atrakcji niedzieli, gdzie nasza Pani Dyrektor była prelegentką podczas panelu „Język polski z pokolenia na pokolenie” gdzie promowała jak uczyć w szkołach polonijnych i jak zachęcać absolwentów takich jak my do pracy w szkole.
Cały nasz rządek był uśmiechnięty od ucha do ucha
Będę się powtarzał, ale pierwsza edycja/próba generalna była czymś nie z tej ziemi. Jak
nasza Olimpiada, ale na sterydach!
Wszyscy nie możemy doczekać się kolejnej edycji, gdzie mam nadzieję, niektórzy nas będą
prowadzili panele.
Tekst – Karol Koszorz



