Dwujęzyczność jest łatwa i ważna

Wywiad dla Polskiej Szkoły SEN w Dublinie z Chariklią i Andrzejem Sikorowskimi!Przy okazji dublińskiego koncertu Andrzeja Sikorowskiego i Grzegorza Turnaua mieliśmy okazję poznać cudowne małżonki naszych znamienitych gości. Szczególnie intersująca jest historia rodzinna Chariklii i Andrzeja Sikorowskich, którzy pochądząc z dwóch światów językowych: greckiego i polskiego potrafili z sukcesami przekazać te 2 piękne choć trudne języki swojej córce i wnuczce. Posłuchajcie ich historii. Jest wręcz wzorcowa. To również nasze doświadczenie. Pokażcie proszę ten wywiad wszystkim tym, którzy tak łatwo i lekkomyślnie rezygnują z nauki języka polskiego dla swoich dzieci. Chariklia i Andrzej Sikorowscy z radością i entuzjazjem dali się przepytać Tomaszowi Bastkowskiemu.[end]Tomasz Bastkowski: Jesteście Państwo mieszanym małżeństwem – Greczynka i Polak. Dwie kultury, dwa temperamenty, razem od wielu lat. Jak buduje się tak udany, wilokulturowy i dwujęzyczny związek?Chariklia i Andrzej Sikorowscy: Od początku naszego związku język nie był żadną przeszkodą komunikacyjną, bo Chariklia urodzona i wychowana w Polsce, włada polskim biegle. Dwujęzyczność zatem była jedynie pewną egzotyką a nie przeszkodą. Podobnie zresztą działo się w sferze obyczaju i kultury. Wychodzimy ponadto z założenia, ze prawdziwe uczucie znosi wszelkie bariery i jest kluczem do harmonijnej wspólnoty.Tomasz Bastkowski: Wasza córka Maja biegle posługuje się dwoma językami, polskim i greckim. Jak to udało się osiągnąć?Chariklia i Andrzej Sikorowscy: Od momentu urodzenia Mai zależało nam na Jej dwujęzyczności, co udało się zrealizować przy pomocy konwersacji w domu, częstych wyjazdów do Grecji i kontaktów z rodziną. Chęć płynnego opanowania języka skłoniła Maję do rocznego pobytu w Salonikach, skąd wróciła z życiowym partnerem pół Grekiem.Tomasz Bastkowski: Kolejna kobieta w Waszym domu – wnuczka Róża ma 2 lata. Słyszałem, że już jest dwujęzyczna, a jest szansa również na 3 język. Opowiedzcie proszę jak jest wychowywana, uczona w kontekście planów edukacyjno-lingwistycznych z nią związanych.Chariklia i Andrzej Sikorowscy: Dwuletnia Róża obcuje od urodzenia z językiem kraju, z którym przyszła na świat, jednym z języków swojego ojca i babci. Nie ma jeszcze świadomości ich odmienności, ale bezbłędnie realizuje polecenia wydawane w każdym z nich. Jej rodzice planują wprowadzenie trzeciego języka- arabskiego- bo to drugi język Jej ojca.Tomasz Bastkowski: Wasze podejście do tematu wychowania wielojęzycznego i wielokulturowego jest wręcz podręcznikowe. Macie też poważne argumenty. Dlaczego warto?Chariklia i Andrzej Sikorowscy: Przekonywanie, że znajomość języków jest przydatna i wzbogacająca, jest truizmem. Miliony ludzi na całym świecie wydają sporo pieniędzy na lingwistyczne kształcenie. Tymczasem taka rodzinna szkoła odbywa się bez opłat, określonych ram lekcyjnych, odrabiania zadań. Najmniej bolesna edukacja jaką sobie można wyobrazić. Poza tym trudno sobie wyobrazić późniejsze kontakty Róży z rodziną zamieszkującą poza Polską.Tomasz Bastkowski: Co powiedzielibyście tym polskim rodzicom w Irlandii, Anglii, Niemczech i w innych krajch, którzy rezygnują z uczenia swoich pociech języka polskiego?Chariklia i Andrzej Sikorowscy: Rezygnacja z nauki języka ojczystego jest dla nas dowodem braku dbałości o więzy rodzinne, a to oznacza znacznie słabszy kontakt z kulturą, obyczajem, tradycją, z której się wyrosło, a które to wartości mogą w każdym momencie życia okazać się niezbędne.Tomasz Bastkowski: Mądre przysłowie europejskie mówi: Żyjesz tyle razy ile znasz języków. Jesteście żywym przykładem tej sentencji. Opowiedzcie proszę jak żyje się dwa razy, jako Polacy i jako Grecy bo wiem skąd inąd, że nie tylko córka –Maja, ale i Pan Andrzej nauczył się greckiego.Chariklia i Andrzej Sikorowscy: Trudno korzystać z bogactwa ojczyzny przodków bez znajomości jej języka. Na własnej skórze przekonujemy się, jak bliska staje się rzeczywistość kraju, którego mowę rozumiemy. Automatycznie za bliskich traktujemy ludzi, którzy nas otaczają bo ich problemy stają się zrozumiałe, ich radość jest naszą radością. Coroczne wyjazdy do Grecji, to są wyjazdy do siebie. Wypada więc życzyć polskim dzieciakom w Irlandii, żeby tak samo myśleli odwiedzając Kraków, Warszawę czy Poznań a rodzicom, by ich pociechy za swój dom uważały zarówno Dublin jak i małą wioskę gdzieś na Mazowszu.Tomasz Bastkowski: Jesteście cudownymi ludźmi. Dużo się od Was nauczyłem. Serdecznie i z całego serca dziękuję, że jesteście z nami. Dziękuję też za te piękne i mądre sł

Inne ciekawe newsy

Praca domowa klasa 3A

Zaczynamy prezentacje swoich książek.W najbliższą sobotę prezentacje przedstawiają: -Emilka -Ola -Alex W najbliższą sobotę, zostaną rozdane sekretne prezenty, odwiedzi nas również Św. Mikołaj. Tego dnia możemy poczuć już magię zbliżających

Wizyta w Pałacu Prezydenta Irlandii

W minioną sobotę klasa 3e dzięki inicjatywie Pani Ani z Garda Síochána, miała okazję zobaczyć Pałac Prezydenta Irlandii. Posiadłość mieści się w Phoneix Parku. W pałacu znajduje się 95 pokoi.

Finał konkursu „Lokomotywa”

Finał konkursu recytatorskiego „Lokomotywa”. Brawo finaliści! Z całego serca gratulujemy i dziękujemy za tak wspaniałe reprezentowanie naszej szkoły! To była wyjątkowa i rodzinna niedziela, pełna żywiołowych emocji, gorących wzruszeń, a