Polska Szkola w Dublinie
polska szkola w dublinie
Polska szkola Dublin



                        
Nauka
Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go, żyjąc cudzym życiem.
Steve Jobs - miliarder, wizjoner, geniusz
»  więcej
Sport
Nie mam nastroju na emeryturę. Ona jest dla młodych ludzi.
Alex Ferguson - legendarny trener Manchester United
»  więcej
Sztuka
Literatura to najprzyjemniejszy sposób ignorowania życia.
Fernando Pessoa - portugalski poeta i pisarz
»  więcej
Kultura
Europa potrzebuje więcej takich krajów jak Polska.
Bono, wokalista U2, Dublińczyk
»  więcej
harcerze  odsłon: 14353

Harcerze w Szkole SEN




W 2012 roku w Dublinie przy szkole SEN powstawało harcerstwo. Harcerze, zuchy i skrzaty rozpoczynały swoją przygodę na całe życie. Siłą sprawczą pierwszego szczepu został druh Tomasz Kostienko, który razem z druhem Michałem Kaliskim i druhną Kasią Wezner byli pierwszymi drużynowymi gromady zuchowej, drużyny harcerskiej i gromadki do zadań specjalnych, czyli skrzatów.
Pierwsze biwaki, wyjazdy, złoty, obozy, wspólne wypady i eskapady bardzo szybko stały się elementem zwykłego harcerskiego życia.

Drużyny się rozrastają, wśród nas jest coraz więcej kadry, która chcę pracować z dziećmi i młodzieżą w każdym wieku.
Od dwóch lat w środowisku działa specjalistyczna drużyna wodna.
Rokrocznie organizowane są obozy w Polsce, zarówno stacjonarne jak i wędrowne. Pozwalają one naszym młodszym i starszym druhom poznać ojczyznę.

Obecnie wszystkie jednostki aktywnie uczestniczą w życiu szkoły SEN.
Zbiórki odbywają się w każdą sobotę. Spotykamy się w szkole i po lekcjach przenosimy się w świat Sir Roberta Baden Powella.
Dzięki wsparciu logistycznemu ze strony szkoły praca drużynowych staje się łatwiejsza. Za to szkoła może na nas liczyć na wszelkich turniejach, olimpiadzie szkolnej, czy piknikach rodzinnych, gdzie zawsze można spotkać LUDZIA w mundurze harcerskim.

Obecnie przy szkole SEN działają:·

Gromadka Skrzatowa ISKIERKI (jednostka specjalna i przyszłość harcerstwa) - dzieci w wieku 4-7 lat pod dowództwem druha Bartka Pilarczyka bartlomiej.pilarczyk@zhp.ie

Gromada Zuchowa ORŁY Z WYSPY TAJEMNIC - dzieci w wieku 7-11 lat pod dowództwem druha Rafała Dobosza rafal.dobosz@zhp.ie

Drużyna harcerska ZIELONA DWÓJKA im. CICHOCIEMNYCH – młodzież w wieku 11-15 lat pod wodzą druhny Anny Zych Jaros anna.zych@zhp.ie

• 8 Wodna Drużyna Wędrownicza im. Kaprów Gdańskich - młodzież w wieku 15+ prowadzona przez druha Marcina Wilka marcin.wilk@zhp.ie

Zapraszamy w nasze szeregi wszystkich tych którym marzy się przygoda i towarzystwo wspaniałych ludzi. Wędrówki, biwaki, rejsy, przyroda i przyjaciele czekają.

Nasza strona internetowa: zhp.ie

Tekst: Marcin Wilk phm

Otwarty dzień.


Dzień otwarty w szkole SEN był dla nas doskonałą okazja do sprawdzenia i doskonalenia pionierskich umiejętności. Pomni na doświadczenia z poprzedniego biwaku, od tygodnia z niepokojem śledziliśmy prognozy pogody ? które pocieszające nie były. Mówiąc krótko, miało lać.

Przygotowaliśmy wiec program, który w ogromnej części składał się z budowania osłon przed deszczem. Wyciągając wnioski z zaskakujących czasami przygód z nasza stara wiatą (np. ze sposobu w jaki się wypełniała wodą, która co jakiś czas ku uciesze gawiedzi przelewała się przez krawędź prosto na grzbiet wybranego losowo harcerza) opracowaliśmy projekt wzmocnionej konstrukcji.

Zastosowaliśmy nowoczesne materiały, zakupiliśmy kotwy które miały pierwotnie mocować transatlantyki (oraz trochę mniejsze które miały powstrzymywać dzikie bestie z gatunku Canis Lupus Familiaris), spędziliśmy godziny nad deskami projektowymi i ? deszczu nie było. Musze przyznać, że mimo wszystko niespecjalnie się tym martwiliśmy. Dzięki temu mogliśmy się skoncentrować na czekających nas zadaniach ? pląsach dla skrzatów i grach zuchowych.

Harcerzom przydzieliliśmy tym razem prawie wyłącznie funkcje pomocnicze i gospodarcze. Prawie, bo na zakończenie gier wybrane zuchy zawędrowały na ukrytą przed wścibskimi oczami polanę gdzie w kręgu czekali już harcerze by przyjąć ich do drużyny. O samym obrzędzie przejścia nie będziemy tutaj pisali ? to moment zarezerwowany tylko dla tych, którzy mieli prawo w nim uczestniczyć. Dość powiedzieć, że w przyszłą sobotę drużyna harcerska rozpoczyna zbiórkę powiększona o jedenastu harcerzy i harcerek.

Czuwaj!

Michał Kaliski phm



Harcerska majówka



W miniony weekend nasza drużyna miała okazje sprawdzić się w ekstremalnych warunkach. Na biwaku w sercu gór Wicklow zebraliśmy się w sobotę razem z drużynami wędrowników i harcerzy z Waterford. Nasza dublińska drużyna wodniaków biwakowała już od piątku upewniając się, ze wody nam nie zabraknie. Przywitali nas z wielkim entuzjazmem, jako ze przywieźliśmy ze sobą zapas woreczków foliowych, które są niezastąpione w sytuacji, gdy buty przemokną tak, że woda chlupoce przy każdym kroku. Wkrótce nam także dane było poznać urok plastikowych skarpetek. (Nie należy tu zapominać o kandydatach na aspirantów, którzy pod okiem druha Bartka i druha Marcina zgłębiali tajniki pierwszej pomocy).

Wykorzystując nieliczne przerwy w deszczu udało nam się rozbić namioty. Następnym w kolejności niezbędnych zadań było zgromadzenie drewna, zbudowanie wiaty i rozpalenie ogniska. Nasza wiata wymagała przeprojektowania w trakcie budowy, ale wyśmiewana początkowo przez innych harcerzy, stała się centrum życia towarzyskiego. Ognisko rozpalone tradycyjnie jedna zapałką wymagało niekończących się zasobów drewna, więc poranek i wczesne popołudnie spędziliśmy na zdrowych spacerach po lesie, który niebawem stal się najbardziej wysprzątanym w okolicy. W tym samym czasie zbieraliśmy grubsze gałęzie do prac pionierskich. Cześć wykorzystał druh Bartek do ulepszenia wiaty, a z reszty zbudowaliśmy szkielet jednospadowego szałasu który w niedziele cieszył się ogromnym powodzeniem, gdy przeciągnęliśmy go bliżej ogniska i ochrzciliśmy na nowo: suszarnia!

Wieczorem tradycyjne ognisko, lekko tylko skrócone niekończącą się ścianą deszczu i już można było układać harcerzy do snu. Kiedy zadziwiająco szybko umilkły rozmowy w namiotach, kadra mogła udać się na równie tradycyjne i podobnie burzliwe narady w przytulnym zadaszonym pomieszczeniu przez laików nazywanym toaletą. Nie był to jednak ostatni punkt programu. Po zakończeniu rozmów, drużyna wodna z zaproszonymi gośćmi udała się w głąb lasu gdzie nad brzegiem strumienia złożył przyrzeczenie druh Karol - pierwszy z ich harcerzy.

W niedzielę deszczowa pogoda okazała się naszym sojusznikiem i tak pobudka z godziny piątej została przełożona na siódmą trzydzieści. Po śniadaniu i sprzątaniu przyszedł czas na chabetę, inaczej mówiąc HBT a jeszcze inaczej na harcerski bieg terenowy. Wyruszyliśmy na południe, by zgodnie ze wskazaniami kompasu odszukać druha Marcina na szczycie Ballynabrocky, który zadał nam pytania dotyczące kompasu i mapy. Dalej podążając zgodnie z otrzymanym azymutem odszukaliśmy druhnę Monikę, która usiłowała się nie śmiać usłyszawszy nasze rewelacje na temat Bitwy pod Monte Cassino. By dotrzeć do następnego punktu, musieliśmy przejść długą drogę poprzez zalane wodą łąki i wezbrane strumienie. Największa przeszkoda czekała nas na końcu. By dotrzeć do druha Roberta, który miał dla nas zadania z węzłów i pionierki musieliśmy pokonać rzekę Liffey po całkiem świeżo obalonym pniu drzewa.


Ze względu na delikatność naszych harcerzy i harcerek zastosowano tu barierkę z liny wspinaczkowej ale i tak emocje były duże. Dalej już czekał nas tylko rekreacyjny spacer brzegiem rzeki, bo wdepniecie po kolana w błoto po tym co przeszliśmy nie zasługiwało już nawet na wzmiankę. Do końca trasy zostały nam już tylko punkty z pakowania plecaków (oraz roli czekolady w wędrówkach górskich i nie tylko) ? z druhem Przemkiem a także o historii i symbolice harcerskiej ? z druhną Anią. Potem można już było biec do obozu, by zameldować powrót, odpowiedzieć na ostatnie pytania druha Marcina i odpocząć. No dobrze, przedtem trzeba się było przebrać i założyć pod skarpety świeże woreczki.

Zupa fasolowa, która stanowiła największą atrakcje pory obiadowej, wzbudziła skrajne uczucia. Od entuzjastycznego wiosłowania łyżkami po uwagi ?to może ja bym sobie chlebek upiekł?? Po obiedzie zaczęliśmy sprzątanie i pakowanie. Rychło okazało się, że pracy jest w bród i mimo najszczerszych chęci nie wyrobimy się przed końcem biwaku. Ale nie należy się martwić, bowiem udało nam się na najbliższe zbiórki opracować system ćwiczeń i zabaw, które pomogą nam opanować podstawowe zasady szybkiego i efektywnego sprzątania.
Podsumowując, wszyscy dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy i nabyliśmy sporo interesujących umiejętności. Można śmiało powiedzieć ,że nasi harcerze staja się coraz bardziej samodzielni i zaradni, a zarekwirowane słodycze wskazują na pewna zmianę nawyków żywnościowych (nieśmiałe przesuniecie od chipsów w kierunku ciastek wieloziarnistych).


Chciałbym wszystkim serdecznie podziękować za niezapomniane przeżycia i wspólnie spędzone chwile.
Żegnając się nieco przekornie puszczańskim zawołaniem ?Z błękitnym niebem!?

Czuwaj!

Michał Kaliski phm



Zbiórka alarmowa



Miniony weekend przyniósł nam niespodziewanie możliwość sprawdzenia skautowego zawołania ?Bądź gotów!? Dość często zapominamy ze to właśnie znaczy nasze harcerskie ?Czuwaj!?. Gotowość do pomocy w każdej chwili, do wyruszenia w drogę na spotkanie przygody, szukanie możliwości wypróbowania tego czego co tydzień uczymy się na zbiorkach. Właśnie teraz niemal w ostatniej chwili zostaliśmy poinformowani przez pana Remigiusza o organizowanym przez polonijne stowarzyszenie FIPICA rodzinnym festynie.

Nie namyślając się długo wrzuciliśmy wiadomość w siec łączności alarmowej (dla niepoznaki nazywana strona facebook?a ) a także krótka informacje e-mejlem dla rodziców. I tak wczesnym, niedzielnym popołudniem czwórka czuwających harcerzy i harcerek razem ze zmienna ilością zuchów i okolicznościowymi skrzatami pojawiła się na błoniach klubu Suttonians RFC by wesprzeć swych wodzów i drużynowych w pomocy dla polonii. Przy okazji wypróbowaliśmy nasz nowy namiot, przećwiczyliśmy kolejny raz zamianę pałatek w schronienia a także ?clou programu? - gotowanie w sztormowym czajniku.

Gwarantuje ze herbata zaparzona w ten sposób smakuje niecodziennością. W czasie kiedy chłopcy zbierali gałęzie i stawiali pałatki dziewczęta zorganizowały gry i pląsy dla najmłodszych uczestników festynu. Mierzyliśmy czas i możemy ogłosić ze przez prawie trzy godziny nie zabrakło im entuzjazmu i pomysłów. Wszystkim którym udało się dotrzeć na czas serdecznie dziękuję za pomoc i zaangażowanie!

Czuwaj!

Michał Kaliski phm


Harcerski rajd




W ubiegłą sobotę mieliśmy w końcu okazje sprawdzić się na szlakach pobliskich gór Wicklow. Wyruszyliśmy spod szkoły autokarem razem z gromadami Zuchów i Skrzatów, lecz by nie przeszkadzać im w poszukiwaniu skarbu Strażnika Tęczy, dokonaliśmy desantu w leśnej prawie głuszy w odległości 14 km od celu. Po długich naradach i wizjach lokalnych wybraliśmy wariant o średniej trudności, przewidując na trasie atrakcje, które znacząco wydłużyły czas wędrówki. Drużyna stawiła się prawie w komplecie, a pogoda i humory dopisywały. Pierwsze podejście na 467m spowodowało co prawda kilka znanych nam wszystkim aż za dobrze pytań typu ?kiedy będziemy na miejscu? ale rzeczowe odpowiedzi, ze nie przed 18.00 skłoniły wszystkich do zaprzątnięcia umysłów innymi problemami. I tak dotarliśmy do pierwszego postoju, na którym zajęliśmy się regulacją ciężaru plecaków, opróżniając je z nadmiaru kanapek, nieautoryzowanych słodyczy i chipsów. (Przy okazji udało nam się doświadczalnie wykazać ze chipsy nie są najlepszym prowiantem na górskie wędrówki).

Gdy już szare komórki buzowały od energii, przystąpiliśmy do ćwiczeń z kompasem i mapą. W praktyce okazało się ze to, co było lekko pozbawione sensu na szkolnym boisku, na szlaku może się bardzo przydać. Zwłaszcza, jeśli ktoś naprawdę potrzebuje odpowiedzi na pytania gdzie ja jestem i jak daleko jeszcze do schroniska. Nabrawszy sil, zeszliśmy w dolinę rzeki Glencullen i zaczęliśmy powolny w marsz w górę szlakiem Wicklow Way. Kiedy już zaczęliśmy wykazywać pierwsze, drugie i trzecie oznaki zmęczenia, nadszedł czas na ciepły posiłek. Tu czekała nas mała niespodzianka ? krąg ogniskowy, który planowaliśmy wykorzystać został zdewastowany i tylko wytrawny wzrok mógł odnaleźć po nim ślady. Szybki zwiad po okolicy doprowadził do odkrycia kolejnego ? wiekowego kręgu w zacisznej kotlince. Teraz już pełną parą ruszyły przygotowania.

Zbieranie chrustu, układanie drewna, konstrukcja paleniska z kamieni tak, aby bezpiecznie pomieściło menażki ? to umiejętności, których nasi harcerze szybko nie zapomną. Posiłek i odpoczynek poprawiły nastroje, wiec nie zapominając o zasadzie ?leave no trace?, doprowadziliśmy miejsce biwakowania do stanu pierwotnego i wyruszyliśmy w dalsza drogę. Zmierzchało już, kiedy schodziliśmy w dolinę rzeki Glencree tak wiec ostatnie kilometry przeszliśmy mocno odblaskującą i świecąca latarkami kolumna, unikając wrednych nietoperzy, szukających tylko okazji by wkręcić się we włosy naszych dziewcząt. Radości było co nie miara, kiedy w końcu po ponad ośmiu godzinach spędzonych w dzikich ostępach dotarliśmy do hostelu, gdzie gościnna kadra gromad zuchowych i skrzatowych uraczyła nas wyborną kolacją. Po czasie niezbędnym na rozlokowanie w kwaterach i przebranie w galowe mundury, zebraliśmy się ponownie, by wraz z przybyłą z UK druhną Anną Bninską – Gebską udać się na polane, gdzie przy wspaniałym ognisku czekali na nas pozostali goście druh Przemek i druhna Magda z drużyny z Waterford.


Przy ogniu i śpiewie szybko mija czas i nawet nie zorientowaliśmy się, kiedy nadszedł czas by przy ogniu zostały same dziewczęta. Właśnie wtedy na brzegu rzeki Glencree w dolinie otoczonej górami, druhna Gebski odebrała od naszych harcerek przyrzeczenie a druhny Magda i Agnieszka swoje przyrzeczenia odnowiły. Po takich wrażeniach trudno się dziwić, że mimo zmęczenia szepty w sypialniach nie ustawały do rana. Kadra zaś zebrała się ponownie przy ognisku, by jeszcze długo w noc śpiewać i wspominać minione dzieje. Poranek, jak to zwykle bywa, nastał zbyt szybko. W biegu wiec zebraliśmy się na porannym apelu, po którym już na spokojnie udaliśmy się do stołówki. Po śniadaniu przyszedł czas na porządki w sypialniach, ćwiczenia z musztry, gry i pląsy. Tak właśnie na świeżym powietrzu, zastali nas rodzice, którzy tłumnie stawili się w samo południe odebrać swoje pociechy.

Chciałbym tutaj serdecznie podziękować wszystkim, którzy sprawili, że w tak niezwykle krótkim czasie udało się zorganizować ten biwak, pomimo piętrzącym się przeciwnościom a także naszym gościom, w szczególności druhnie Ani, która miała zupełnie inne plany na ten weekend, ale dla naszych harcerek wybrała się za morze i bez słowa skargi przypatrywała się jak strzelamy gafę za gafą.

Tekst: dh Michal Kaliski phm
Zdjecia: dh Marek Wysocki






Do instruktorów, harcerzy, zuchów, skrzatów ?..



Do instruktorów, harcerzy, zuchów, skrzatów i ich rodziców A także wszystkich tych którzy chcieliby nimi zostać.

Kiedy ponad sto lat temu generał Robert Baden ? Powell powrócił do ojczyzny po latach służby w koloniach, zastał kraj pogrążony w kryzysie i marazmie. Silnie rozwarstwione społeczeństwo dalekie było od idealizowanych obrazów wielkiego imperium. Miasta i wsie pełne były zdemoralizowanej młodzieży włóczącej się bez celu, często pijanej, często na bakier z prawem. To właśnie wtedy lata podróży, doświadczenia całego życia, natchnęły go pomysłem metody wychowawczej, która zmieniła świat. Zaproponował dzieciom przygodę, podróż w kraj marzeń, dostępny na własnym podwórku.
Braterstwo skautowe czy też harcerskie, łączące dzieci więzami przyjaźni przetrwało wojny światowe, wpływ totalitaryzmów i od ponad już wieku daje światu pokolenia świadomych obywateli. Ludzi, w których umiłowanie prawdy, poczucie obowiązku i chęć samodoskonalenia łączy się z radością z każdego przeżytego dnia, dziecięcym zachwytem światem, bezinteresowną pomocą bliźnim w potrzebie.

Mamy dla Was propozycje. Czy chcecie zamiast liczyć kolejnych wirtualnych przyjaciół, spotkać się z nimi na górskim szlaku? Czy chcecie śpiewać przy blasku ogniska, szukać skarbów w zapomnianych ruinach, poczuć się jak Robinson budując schronienie w leśnych ostępach? Czy kiedykolwiek przekradaliście się z zaszyfrowaną wiadomością przez patrolowany przez przeciwnika teren, czy zakradaliście się w środku nocy do obozu pilnowanego przez czujnych wartowników? Czy chcielibyście zamiast zdobyciem kolejnego poziomu w grze komputerowej, pochwalić się przyjaciołom rejsem po wzburzonym morzu, wyprawą w nieznane, pokonaniem własnych słabości, zdobyciem wysokich szczytów?

Jeśli choć na jedno z tych pytań odpowiedzieliście tak, to chcielibyśmy zaprosić Was do udziału w przygodzie. Wstąpcie do jednej z naszych harcerskich drużyn, zuchowych czy skrzatowych gromad. Obiecujemy, ze nie będziecie się nudzić, obiecujemy trud i wyzwania, obiecujemy radość i zabawę a także przyjaciół, na których już zawsze będziecie mogli liczyć.

W przeciągu tylko jednego roku nasze drużyny i gromady powstały w Galway, Dublinie, Cork, Waterford, a planujemy już następną w Wexford oraz nowa drużynę o specjalizacji wodniackiej w Dublinie. Nawet, jeśli nie ma drużyn w Waszej okolicy odezwijcie się do nas ? takich jak Wy może być wielu a my zrobimy wszystko by pomóc w organizacji nowych jednostek.

Tak jak Baden Powell tworzymy cos nowego, w nowym kraju, do którego rzucił nas los, w oparciu o tradycje i nasze doświadczenia staramy się przekazać nowym generacjom nasze ideały, ciekawość świata i ludzi, a przede wszystkim ducha harcerskiego ? wewnętrzny ogień, który raz rozpalony nie gaśnie już nigdy.

Przygoda czeka ? jest na wyciagnięcie ręki.



Tekst: Michał Kaliski phm

Kontakt:
Strona: www.zhp.ie
E-mail: info.dublin@zhp.ie
Tel. 0870978700






OSTATNIO DODANE ZDJĘCIAZOBACZ WIĘCEJ >>
Polska Szkoła SEN - DublinPolska Szkoła SEN - DublinPolska Szkoła SEN - DublinPolska Szkoła SEN - Dublin

Nadchodzące wydarzenia
Najnowsze video szkoły SEN









.